//////

Dostałam dość duży ochrzan od mojego męża, bo zapodziałam gdzieś jego poradnik doboru szamb betonowych, który on specjalnie sobie zamówił do domu, bo chciał go przestudiować. A ja kiedy znalazłam poradnik doboru szamb betonowych to nie zastanawiałam się długo- wzięłam go i wykorzystałam w celach nieczytelniczych. Myślałam, że to jakiś katalog, który po prostu będzie się walał z miejsca na miejsce, jak większość katalogów. A tu okazało się, że jednak nie. No ale cóż- teraz już nie da się go odzyskać, a mężowi na pewno przejdzie. Prędzej czy później. Ja dokładnie wiem, jak go udobruchać. Zrobię mu na obiad jego ulubione danie, a mianowicie kluski śląskie, roladę i modrą kapustę. A na pierwsze danie mój drogi mąż dostanie zupę szczawiową. Ten zestaw Jurek mógłby jeść codziennie i podejrzewam, że nigdy by się nie znudził. A jak to nie pomoże to wykorzystam jeszcze inne kobiece triki, ale jakie one będą to niech pozostanie moją słodką tajemnicą. Nie wypada o tych trikach mówić głośno choć każda kobieta je zna.

Z całego serducha polecam ci serwis renault warszawa połczyńska, z którego korzystam w razie problemów z moim autem i jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Obsługa i mechanicy w tym miejscu są mega profesjonalni i jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby serwis renault warszawa połczyńska nie miał jakiejś części samochodowej, którą należało na przykład wymienić na podorędziu. Zawsze byłem dla nich pełen podziwu i wystawiłem im doskonałą ocenę w Internecie. Wszystkim posiadaczom renault zawsze polecam ten mój ulubiony serwis renault warszawa połczyńska, bo wychodzę z założenia, że dobre rzeczy i usługi trzeba reklamować i rozpowszechniać. Wiem, że dzięki mnie kilka osób zaczęło korzystać z tego właśnie miejsca i są bardzo zadowoleni. Dla mnie jest to największa nagroda. Wiem, że to pomoc w dość błahej sprawie, ale zawsze jednak pomoc. A ja lubię czuć się potrzebny i jeśli tylko mogę coś załatwić to robię to z wielką chęcią. Tak już zostałem wychowany i kultywuję te wartości rodzinne kiedy tylko jest okazja.

Uwielbiam domy letniskowe z drewna i od dziecka marzyłam, żeby taki posiadać. W końcu w wieku pięćdziesięciu lat zdecydowaliśmy się z mężem na taki zakup i szukamy właśnie odpowiedniego miejsca. Zarówno ja, jak i Karol chcielibyśmy, żeby ten nasz domek znajdował się w jakiejś uroczej okolicy nad jeziorem i dopóki takiego nie znajdę to nie spocznę. Wiem, że ludzie niechętnie sprzedają działki nad jeziorem, ale ja mam nadzieję, że gdzieś nadarzy się nam taka okazja. Kiedy byłam małą dziewczynką w każde wakacje jeździłam z moimi rodzicami i rodzeństwem na domy letniskowe z drewna i każde z nas uwielbiało te wypady. Mogę powiedzieć, że nie zamieniłabym tych wakacji z dzieciństwa na żadne inne. Zawsze było na nich super. Wiem, że to były inne czasy i że dzieci teraz wolą wyjazdy zagraniczne i drogie kurorty. No cóż, pozostaje mi się cieszyć, że moje dzieciństwo przypadło na okres, w którym czas spędzany z rodziną był dużo ważniejszy niż to gdzie się ten czas spędza. Naprawdę się z tego cieszę.

Od dłuższego już czasu interesują mnie domy szkieletowe – projekty takich budynków są naprawdę obiecujące. I wziąwszy pod uwagę wszystkie plusy takich budynków i to, że są one wspaniałą alternatywną dla standardowych domów murowanych, a przy okazji są o wiele tańsze i dużo bardziej ekologiczne w utrzymaniu to chyba wybiorę z moją małżonką taki właśnie dom. Chcemy bowiem sprzedać mieszkanie w mieście i przenieść się gdzieś na łono natury, gdzie będziemy mogli pracować zdalnie i jednocześnie wypoczywać. W końcu nas stać na taki luksus i mamy zamiar wprowadzić go w życie. Mojej żonie również się podobają domy szkieletowe – projekty, które ona znalazła i mi pokazała są zapierające dech w piersiach. Inaczej się tego nie da określić. Nam z żoną nie zależy na ogromnym domu, w którym można się zgubić. Nam wystarczy taki dom, który będzie miał jakieś siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt metrów, a więc będzie wielkości dużego mieszkania. Nie mamy dzieci i nie zamierzamy mieć, więc większy metraż nam niepotrzebny.

Wszystko, o czym wyżej była mowa, sprawia, że (twórcom na ogół odpowiada zamieszkanie w jednym z miast o typie metropolitalnym, które związane jest z tradycjami humanistycznymi i wy­posażone w żywotne zgrupowanie przemysłu kul­tury — wydawnictwa, rozgłośnię itp. Do tych atrakcyjnych czynników dołączają się również pod­ległe nieco odmiennym prawidłowościom teatry, galerie, nawet uczelnie, których skupienie jest tak- ze bardziej prawdopodobne w wielkim mieściej W praktyce jest to kilka miast, liczących około poł miliona lub więcej mieszkańców. Spora część osiadłych tu twórców urodziła się gdzie indziej. Miasta te są na tyle duże, że nie można być w nich tak znanym, jak kiedyś Wyspiański był znany przekupkom krakowskim.

Odpowiednio do skupiania się „rynku pracy” skupiają się instytucje „przemysłu” kulturowego. Malarstwo, rzeźba, także i teatr są w innej sytu­acji, natomiast masowe środki rozpowszechniania: prasa, film, radio czy telewizja, a także książka, stwarzają dodatkowy bodziec centralizacyjny. Prze­mysł kulturowy obrasta dziś liczną własną kadrą specjalistyczną, jeszcze niedawno nie znaną: ka­drą redaktorów wydawniczych i radiotelewizyj- nych, adaptatorów, kierowników produkcji etc. Przemysł ten może utrzymać tylko kilka ośrod­ków, przy ogromnej zresztą przewadze centralne­go. Natomiast nie może, ze względu na rynek pracy i racje techniczno-organizacyjne, rozproszyć się na wiele ośrodków małych. Właściwości prze­kazu, którym dysponuje, bez względu na lokali­zację powodują, że obejmuje swym zasięgiem ca­ły kraj.

Pisarz, malarz czy reżyser w niektórych tylko wypadkach utrzymać się mo­gą z pracy w jednym, zasadniczym dla nich kie­runku. Wobec profesjonalizacji, która ogarnęła nawet literaturę, uprawianą kiedyś obok innego zawodu, twórcy szukają zajęć pobocznych, bliskich jednak swojej specjalizacji. Powieściopisarz zaj­muje się słuchowiskami, malarz wystawiennic­twem, reżyser kręci filmy oświatowe. Do ich działalności konieczny jest rynek pracy, który po­zwala na wielość emplois (aby zapożyczyć tego słowa z żargonu teatralnego). Gdyby tego nie by­ło, nie powstałaby większość książek, pustawo by­łoby w galeriach, nie zobaczylibyśmy wielu fil­mów fabularnych. Aby możliwe było zmienianie emplois, taki rynek musi być skupiony, i to nie w małym, lecz w wielkim mieście. Niejeden z tych, którzy wytrwali na „prowincji”, okupuje swą wierność licznymi wyrzeczeniami. 

Specyficzność profesjonalna twórców tym się między innymi różni od pozostałych, że bardziej rzuca się w oczy, gdyż oni sami budzą powszechne zainteresowanie, są na widoku. Ro­dzą się w tej sytuacji rozmaite mity i pozy, co przyczynia się do silniejszego wyodrębienia ‚ za­wodów artystycznych. Jednakże potrzeba utrzy­mania kontaktów między sobą, ukonstytuowania się w grupę, jest naturalna i ma odpowiedniki we wszystkich zawodach. Zarówno profesjonalizacja, jak i powiązania z mecenatem państwowym wpłynęły na to, że twórcy ujęci są w organizacje podobne do syńdy- kalnych, które strukturą swoją przypominają ad­ministracją Wiele decyzji skupia się w central­nych zarządach lub wokół nich.

Mógł sobie Leśmian przed wojną być rejentem, a Czechowicz pracować w gazecie, dziś obaj — gdyby nie umieli „wyżyć z pióra”, co jest niemal pewne — idąc za powszechnym poczuciem zawo­dowej specjalizacji, ulokowaliby się na posa­dach kierowników działów poezji w radiu czy w tygodniku literackim lub wymyśliliby coś po­dobnego.Wcześnie — biorąc rzecz biograficznie — bo jeszcze na uczelniach zawiązują się więzi mikro- środowiskowe, tworzy się mikroklimat wewnę­trzny. Wśród praktykujących już swoje dyscypli­ny rozwijają się swoiste cechy środowiskowe, które jednych drażnią, innych urzekają. Tymcza­sem u podstawy tych spraw leżą prawidłowości ogólnie rządzące każdym zawodem. Mało wiem o      kolejarzach, myślę jednak, że ich wędrowna praca wytwarza styl życia, który u wielu osób pobudza wyobraźnię. Natomiast wśród przyjaciół i w rodzinie fakt naruszania powszechnego po­rządku dni i nocy musi jednak nieraz powodować irytację.